Źle sie czuję.
Po tym wszystkim, co było przedwczoraj, mam kaca moralnego, choć nie powinnam. Ale użyłam słów, których na ogół unikam i piętnuję u innych. Tłumaczenie jest tylko jedno: nerwy mi puściły, a ponieważ ostatnio wciąż wysłuchiwałam podobnych ... synonimów, widocznie głęboko zapadły mi w podświadomość. A może myślałam, że w ten sposób w końcu coś dotrze, bo normalne słowa nie robiły żadnego wrażenia.
Tak czy inaczej, jeszcze mnie czeka zabawa (walka?) związana z odzyskaniem kilku dość ważnych rzeczy. A całą resztę niech diabli wezmą.
PS.Wiecie jakie to jest czasami dołującie kiedy przyjaźnisz się z kims takim jak Evil?
Ona ma tylko 15 lat a miała już j e d e n a s t u chłopaków (a o chodzenie prosiło ją dwudziestu dwóch. wiem bo liczę kazdego.) i z każdym z nich zrywała po dwóch dniach, a ja mam 17 lat i nigdy nie miałam ż a d n e g o.
Evil jesteś szatanem.
Na każdym zakręcie denni ludzie, nic więcej. Dlaczego? Kiedyś mnie to nie denerwowało, a teraz sama siebie nie poznaje, szczególnie jeśli chodzi o moje ostre reakcje.
Kiedyś...w szkole zobaczyłyśmy z Vardą samotną dziewczynę z pacyfką na szyi. Samotną, podkreślam, bo nikt z nią nie rozmawiał. I tak przygarnęłyśmy ją do siebie.
Starałyśmy się zawsze z nią rozmawiać, razem spacerować po korytarzach, wciągnęłyśmy ją nawet trochę w nasz głupi światek wymyślonych postaci. Oczywiście nie było mowy o jakiejś wielkiej przyjaźni, dziewczyna mimo wszystko jakoś dziwnie od nas odstawała. Wszystko było w porządku, do czasu, aż nie zaczęła się zmieniać. Zmiana-to pojęcie względne. Może być na dobre i na złe, rzadko pomiędzy. A ona...cóż, jakby to powiedzieć, stała się dziwna. Ja sama lubię dziwnych ludzi, ale...
No dobrze, a co kiedy twoja znajoma nagle zaczyna chwalić się tym, że robi sobie sznyty i na okrągło opowiada ci, jakby nawet z dumą, gestykulując tak tragicznie, jak śmiesznie i żałośnie, o tym, że nie wie co zrobić, czy skoczyć z mostu, że jest taaaka załamana, że matki o mało nie zabiła, że rodzice płyty jej psują, a ona nie może być sobą i...
„Ja?! Ja mam tłumić siebie gdzieś w środku?!(ach ta moc wypowiedzi, tragizm sytuacji). Ja muszę być sobą! A oni nie chcą mi pozwolić trampków nosić i w ogóle! Ja już nie mogę tego tłumić!”
Dlaczego teraz tylko mnie to denerwuje? Nie potrafię jej na to odpowiedzieć, bo gdybym powiedziała jej to, co o tym myślę, z pewnością nie byłoby jej przyjemnie. Ale cóż? Ja po prostu nie wierzę w to wszystko, co ona przedstawia. Tragiczna komedia. Być może jestem niesprawiedliwa.
Ale odnoszę wrażenie, że ona za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę. Najlepiej wszystkich.
I co raz więcej takich ludzi spotykam. Jestem mroczna, noszę glany, nikt mnie nie lubi, bo jestem” sobą”, myślę o samobójstwie dziennie razy 100 i mam w dupie cały ten niesprawiedliwy świat- dewiza. O masakra. Tak naprawdę to zwykły egoizm. Ja, ja, JA. Cienka linia pomiędzy byciem sobą, a byciem pozerem...Kto ją przekroczył, już na drugą stronę nie wróci. Sama nie wiem kim jestem. Ale przynajmniej nie chcę nikogo o niczym zapewniać. I nie mogę powiedzieć, że mam w dupie cały świat, bo to najzwyczajniej puste stwierdzenie. Skoro masz w dupie cały świat, to dlaczego żyjesz? Dlaczego myślisz? Przecież nic cię nie obchodzi, po co ci to.
Chciałabym, żeby niektórym ludziom ktoś coś takiego odkrył, bo tą prawdę zakrywają czarnymi t-shirtami i tym podobnymi.
No tak, ale...przecież ja tez nie jestem taka doskonała...I wiedzcie, że mam tego pełną świadomość...
Tragiczna historia:
Była sobie pewna dziwna osoba. Eeeee... Nazwijmy ją Greed. No więc pewnego dnia* Greed wpadła na genialny pomysł przefarbowania włosów. Kupiła farbę, przefarbowała włosy. I wtedy wydarzyła się owa tragedia. Nie myślcie sobie że Greed zamieniła się w Obcego. Nie. Gorzej.
Otóż miał wyjść piękny ciemny brąz.
A wyszedł rudy.
Taki naprawdę wredny rudy.
* Wydarzenie miało miejsce DZISIAJ.
Zabijcie mnie.
Aha i jeszcze jedno:
Przyszłe królowe świata (Evil & Greed, której na biologii wyżarło oczy od experymentu z cebulą) wyrabiają sobie licencję na czołga.
Potrzebują żeby ktoś zarzucił pomysłem na nazwe.
(diabelski śmiech)